Dance macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu
Jest trochę tak, jak u dentysty. Nie wypada krzyczeć, choć boli
RSS
poniedziałek, 28 listopada 2011

Mam wrażenie, że Obce Miasto mnie rozpieszcza. Ten listopad jest niesamowity. Taki słoneczkowy. I okazuje się, że niepotrzebnie się martwiłam wizją chodzenia pod parasolem (nie umiem i nie lubię), pomiędzy szarymi, groźnymi kamienicami (osłońcone są całkiem całkiem) i tysiącem innych okoliczności listopadowych. A tu nawet całkiem dogodna linia tramwajowa została puszczona, bym mogła spokojnie na uczelnię dotrzeć (przez pierwszy miesiąc ganiałam z buta).
A na dodatek dostałam kwiaty! W listopadzie :D

12:50, tygrysek666
Link Komentarze (2) »
wtorek, 23 sierpnia 2011

Wychodząc z domu starannie umalowałam oczy i obrysowałam czarną kredką. Nie mogę przecież płakać żeby nie rozmazać tego. Jednak to chyba nie jest najskuteczniejszy sposób na łzy. Bo nie powstrzymał ich do końca.

Dlaczego rocznice urodzin Wyśnionego muszą być takie podwójnie przykre?
W ubiegłym roku z goryczą zauważyłam, że jestem w samym środku kabaretu. O Marianie i Heli ze szczególnym uwzględnieniem scen w stylu Marian, spójrz na mnie! (zainteresowani mogą poszukać na youtube). A w tym przez 3 dni nie mogłam jeść ani spać. Znów zostałam porzucona. I chociaż nie byliśmy razem, a przyjaźń miała to być, to i tak boli jak cholera. I przeszkadza w spaniu. Bo dlaczego teraz, w momencie kiedy go najbardziej potrzebuję?

Siedząc kilka godzin na przystanku w miejscowości Wyśnionego rysowałam w Masce Arlekina smutne pajacyki. Czasem czytając niektóre fragmenty. I zdałam sobie sprawę, że jestem podwójnie wściekła na Starszego Brata. Bo to on nie odezwał się słowem, a ja uznałam, że jest niezręcznie i szybko zmieniłam temat. A Wyśniony miał o to później pretensje. Ostatnie pretensje. Gdyby wtedy odezwał się, być może...
I teraz też, gdy mówiłam o trudnych sprawach on się nie odezwał. Znów przemilczenie.
Uwięziona w tej pipidówie miałam ochotę wykrzyczeć mu to wszystko. Bo gdyby zaczął rozmawiać z nami na ten trudny temat, być może... Wiem, że nie wolno tak myśleć. To ja zmieniłam temat. To moja wina. To ja Go zraniłam i to przeze mnie odszedł najpewniej. 

Nad grobem chciałam Mu powiedzieć, że już niedługo pójdę za Nim. Jednak po tych dwóch latach chyba już by mnie nie chciał...

22:08, tygrysek666
Link Komentarze (6) »
niedziela, 21 sierpnia 2011

I znów wszystko od początku. Zawiodłam się bardzo. Już było tak dobrze... jak było dobrze. A jak się zaczęły problemy i potrzebuję wsparcia to cisza. Uniki i przemilczenia.
Wiedziałam, że tak będzie jak się przeprowadzę do akademika (tia, bo jeszcze dostanę pokój w akademiku :/ ), ale nie spodziewałam się, że jak znów dopadnie mnie żałobny nastrój on się odwróci. Bo jak się mieszka w innym mieście, to żadna znajomość nie przetrzyma tego, gdyż każdy szuka kogoś bliżej.
Tydzień temu oświadczył nawet, że już mu się nie podoba jego ulubione miasto. Że jakieś takie małe i ciasne. A ja właśnie tam celuję zamieszkać. A jak się nie uda to wyląduję w Obcym Mieście, do którego nie chce jechać nawet na spacer po zamkniętej fabryce, gdzie można by upolować fajne kadry.
Przemyślana kompozycja symptomów, że to już koniec.
I znów złamane serce. Bo Starszy Brat się odwrócił plecami. :(

21:27, tygrysek666
Link Komentarze (2) »
czwartek, 04 sierpnia 2011

Kiedyś, ktoś powiedział, że nie potrafiłby pokochać dziecka, które nie byłoby jego biologicznym.
Kiedyś nie potrafiłam tego zrozumieć. I nie mogę teraz, kiedy widzę, jak pod kołderką fikają malutkie nóżki, a obowiązkowy, rodzinny, blond grzybek rozsypuje się po poduszce.
Zalana falą czułości nie rozumiem. Nie rozumiem i już.

23:24, tygrysek666
Link Komentarze (2) »
sobota, 30 lipca 2011

Zostałam studentką Uniwersyetu w Obcym Mieście. Dzisiaj piliśmy szampana. Wzniosłam toast za egzaminy wstępne na Uniwersytet w Wymarzonym Mieście. Bo tutaj to mnie kompletnie nie cieszy przejście przez rozmowę kwalifikacyjną i wyjście z niej bez cienia wątpliwości, że już mam jedno z siedemdziesięciu miejsc.
Tylko nie potrafię sobie wyobrazić co będzie, jak się przeniosę do któregokolwiek z tych miast. Jak zostawię tutaj mojego Starszego Brata. Kto będzie ze mną chodził na piwo? Przecież jestem ekscentryczną introwertyczką i nie umiem zawiązywać znajomości. Znaczy się jestem niestrawna dla innych.

22:47, tygrysek666
Link Komentarze (4) »
wtorek, 12 lipca 2011

Znów cały dzień żyję życiem Matyldy. Tak uwielbiam tą książkę, że nic nie jest w stanie mnie oderwać od literek. Tylko dlaczego przywołuje tyle wspomnień?
Jeden z tomów przywodzi tak bolesne wspomnienia, że na stronach rysowałam płaczących arlekinów. Nawet, jak próbowałam narysować mniej smutnego arlekina, zaczynając od latawca to wychodził jednakowo smutny...

18:27, tygrysek666
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lipca 2011

Deszczowa pogoda, taka, jaką lubię najbardziej, gdy nie muszę wychodzić z domu wpędziła mnie dzisiaj w myślenie. Zalewając herbatę przypomniało mi się, że ten kubek był Wyśnionego. Na początku uśmiechnęłam się do wspomnień, jak bardzo bronił się przed piciem z różowego, aż kiedy znów spotkałam kubki na kila, kupiłam ostatni do kolekcji - zielony. A jak widzę, że mój brat stawia je na stoliku, kiedy przychodzi jego dziewczyna to mam ochotę im je zabrać. Bo są moje. Ostatnio ledwo się powstrzymałam przed nakrzyczeniem na kuzynka, który nieświadomie wziął różowy kubek z suszarki. Bo jeszcze stłucze, a ten kubek przecież jest mój!
Jednak zaraz uświadomiłam sobie też coś innego. Że nie pamiętam, jak trudno było się pozbierać i przejść do porządku dziennego nad tym wszystkim. A jednak udało mi się. I potrafię być szczęśliwie spokojna robiąc sobie ulubioną herbatę, mocząc nogi w kałuży, a nawet szczęśliwie szalona łapiąc równowagę podczas jazdy (tia, jazdą ciężko to nazwać) na rolkach z jego kumplem.
Ktoś patrzący z boku mógłby powiedzieć, że wcale go nie kochałam i to dlatego. Jednak, czy ktoś patrzący z boku wie, czym jest miłość? Czy zdobyłby się na takie kompromisy, na jakie poszłam ja? Chcę mieć w nosie, co ktoś stojący z boku myśli i mówi.

Teraz zastanawiam się nad tęsknotą. Czy tęsknię za Wyśnionym? Na pewno nie codziennie, nie do łez i nie do braku tchu, tak jak kiedyś. Ale nie jestem też obojętna na to podstępne uczucie nachodzące mnie w parze ze strachem przed samotnością. I nie jest to tęsknota za sytuacją. To tęsknota za Nim, za jego punktualnością, romantyzem, opowieściami o uczuciach i odczuciach. Delikatna i nostalgiczna tęsknota za kimś, kto dzisiaj przeszedł za fałdkę powietrza i stoi w jednej linii z marzeniami.
I igra ze mną, stawiając mi coraz trudniejsze zadania. Najpierw, po pięciu miesiącach od jego śmierci, zamiast na cmentarzu musiałam stawić się przy chrzcielnicy. Później, pół roku, kiedy powinnam być przy jego kamieniu byłam w moich ukochanych górach, a teraz, kiedy nie byłam tak dawno, każdy dzień jego śmierci pokrywał się z czymś innym, nawet egzamin licencjacki miałam w "ten dzień". A nawet jeśli ja staram się nie pamiętać, to mój organizm pamięta. Zawsze mam łzy w oczach, chociaż powód tego może być śmiesznie błahy. Ale na płacz sobie nie mogę pozwolić. Bo jestem silny.

22:58, tygrysek666
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lipca 2011

Dzisiaj wreszcie zrobiłam i doniosłam zdjęcia do dyplomu.

Wyszłam tak zajebiście, że jeszcze bardziej mi szkoda, że obok takiego fajnego zdjęcia będzie tylko 4plus... ; )

17:26, tygrysek666
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 czerwca 2011

Mieliście kiedyś, że w życiu zdarzyła się wam scena z filmu? Na przykład zerkasz na kaskadera motocyklowego, wprost w miejsce, gdzie powinna być przyciemniana szybka i przez ułamek sekundy patrzycie sobie prosto w oczy?
Jeśli nie, to przed patrzeniem się w szybkę kaskadera zdejmijcie przyciemniane okulary. Bowiem w nich nie działa cała ta magia z bajek romantycznych ; P
Ja już zaprzepaściłam swoją szansę ; D Ale nie rozpaczam, bo ów kaskader mimo, że był jednym z przystojniejszych ciach z moich czasów licealnych to i tak mnie odpycha od niego ; P

 

A z wieści z frontu oświatowo-naukowego mogę napisać, że nie popisałam się na tej całej obronie. Zaledwie 4,5 na dyplomie. I pocieszanie recenzenta, że najlepiej poradziłam sobie z jego wrednym pytaniem.
Oczywiście później pani dziekan, jako przewodnicząca komisji zaprosiła nas na drugi stopień na dzienne, a pani promotor gorąco żałowała, że nie zdąży się habilitować, aby poprowadzić nas za rękę do tytułu magistra.

15:50, tygrysek666
Link Komentarze (6) »
niedziela, 26 czerwca 2011

Jeszcze wczoraj tragedia - biała bluzka rozłazi się na cyckach, a szalenie kobiecy żakiecik nie dopina się. W czym ja pójdę na egzamin? Czy to też będzie elegancko jak zepnę bluzkę agrafką?
Ale  udały się szybkie zakupy. Nie umiem robić zakupów bez mamuńci, więc to wyprawa miesiąca była.
Czy tak mogę iść? Najlepiej wymieniłabym siebie. To by mi na zdrowie wyszło. A najzdrowiej mojej ocenie w dyplomie.

20:51, tygrysek666
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 czerwca 2011

Gdyby to mnie coś takiego spotkało to chyba nie byłabym ucieszona. Wkurzyłoby mnie, że to takie niepodpisane. Od razu bym zaczęła podejrzewać kogoś, kto mnie jakiś czas temu okłamał, że znów zaczyna jakieś gierki. Albo wystraszyła, że znów ktoś nowy chce się pobawić moim kosztem. Pewnie przyjęłabym i zaczęła przeszukiwać czy nie ma jakiejś drugiej karteczki, czegoś co mogłoby naprowadzić mnie na trop. I na pewno nie wzięłabym ich do domu. Żeby nie dać temu komuś satysfakcji, gdyby miał patrzeć z daleka.
Na szczęście jestem gruba i brzydka i nikt się na mnie nie chce połaszczyć. Takie problemy więc mnie nie dotyczą. Na dodatek nie mam pracy. Uf, jakie to szczęście ; ) Dobrze mi samej.
Ale owo forumowo-kurierowe love story będę śledzić. Nie wszyscy są nienormalni. Może jakieś zachowanie modelowe wyniosę z tej cyfrowej przygody ; )

Zdjęcie mojego życia okazało się klapą. Ponieważ ma czerwone niebo w oddali i niebieskawą trawę na pierwszym planie. Żeby uzyskać zaliczenie musiałam siedzieć w programie graficznym i to wszystko odwrócić. Trawa została wiosennie zieloniutka, a niebo czerwone, ponieważ nocny granat wymagał za dużo klikania ; )
Za to zdjęcie które nieco mi nie wyszło zostało bezproblemowo potraktowane.
Wniosek? Uważać na projektantki mody oceniające zdjęcia.

Wie może ktoś co począć, jak się biała bluzka nie dopina na cyckach a nie ma czasu żeby kupić nową?

11:23, tygrysek666
Link Komentarze (2) »
środa, 15 czerwca 2011

Zakochałam się. Muszę je mieć. Muszę.

Wiem, wyrzucanie pieniędzy na piękną rzecz, którą ostatecznie postawię na parapecie i będę wzdychać "och, żeby nie te bolące kolana, to ja bym w nich chodziła..."

Wiem, ich cena to około 7 razy tyle, co wydaję przeciętnie na buty. A na moje ulubione letnie to nawet 18,5 raza (cholera!).

Ale miłość nie rozumie racji rozumku...

15:41, tygrysek666
Link Komentarze (4) »
niedziela, 12 czerwca 2011

Zaliczyłam! Zaliczyłam kurwę! Teraz mogę oddać indeksik i przystąpić do egzaminu licencjackiego za minimum 10 dni* : ) idę niczym burza! ; )

(o ile zrobią to samo przynajmniej 3-4 osoby)

18:23, tygrysek666
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
następne
Archiwum
Grudzień 2009
Styczeń 2010
Luty 2010
Marzec 2010
Kwiecień 2010
Maj 2010
Czerwiec 2010
Lipiec 2010
Sierpień 2010
Wrzesień 2010
Październik 2010
Listopad 2010
Grudzień 2010
Styczeń 2011
Luty 2011
Marzec 2011
Kwiecień 2011
Maj 2011
Czerwiec 2011
Lipiec 2011
Sierpień 2011
Listopad 2011
Zakładki:
Bywam
Ananke
Czarna
Gopek
Grey_dragon
I.foryou
Jamniczek i vsp
Josephine_cecille
Justysiolek
Krzysztof_k
Magudaksm
Michaell37
Puchatka89
Vsp
Will
Za-co-ona-sie-oobrazila
Zielonypapirus
Uprzednie rozdziały z życia kretynki
1. Tygrysek
2. Garsoniera
Spokój niepokój
Odpoczną listy
stale przerzucane
fotografie brane do rąk
jak kochane ciało
telefon odszczeknie
- alem się namęczył

spokój po sercu
które bić przestało

Ks. Jan Twardowski
Gdy się miało szczęście,
które się nie trafia:
czyjeś ciało i ziemię całą,
a zostanie tylko fotografia,
to - to jest bardzo mało...
...
M.Pawlikowska-Jasnorzewska
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog